poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Więcej o Kambodży

Czy Kambodża jest niebezpieczna? Jak jej ludność odnosi się do turystów? Czy da się z nimi dogadać? Czy pora deszczowa w Tajlandii i Kambodży może zepsuć wakacyjny pobyt w tych rejonach? Po przeczytaniu postu będziecie znać odpowiedzi na te i inne pytania:)

1. Po moich dość średniawych wrażeniach z Bangkoku (do przeczytania TUTAJ) byłam dosyć sceptycznie nastawiona do Kambodży. Bo skoro to w Tajlandii spodziewałam się, że będzie super, bo skoro to Tajlandczycy są rzekomo ludem uśmiechu, czego notabene zupełnie nie dali mi odczuć, to co będzie w tym "gorszym" miejscu? Kiedy przewodniczka mówiła nam o powalającym kontraście między tymi dwoma krajami, spodziewałam się w Kambodży wręcz dżungli, syfu i malarii....

2. Krótko po przekroczeniu granicy zdawało się, że moje obawy się spełnią. Przez dłuższy czas największą nowoczesnością przez nas mijaną były pola ryżowe. Jednak gdy tylko zbliżyliśmy się do "cywilizacji", do Siem Reap, moje wrażenia zrobiły obrót o 180 stopni.
Korzystając z wolnego czasu po kolacji udałyśmy się na tzw. Night Market, gdzie kilka ulic zamieniało się wieczorem w wielki targ, gdzie zlatywała się cała ludność. Można tam było kupić wszystko - od tandetnych koszulek, przez jedzenie i miejscowe specjały jak przyprawy czy olejki, po pamiątki czy dekoracje do domu (kupiłyśmy tam np. wielkiego ceramicznego ptaka, którego jakimś cudem udało się nam przywieść do Warszawy w całości).
To tam po raz pierwszy zaskoczyła mnie uprzejmość Kmerów oraz ich znajomość angielskiego, znacznie przerastająca tę, z którą spotkałam się w znacznie bogatszej stolicy Tajlandii.





Właśnie tu spróbowałam swoich pierwszych "tajskich lodów", które ostatnio zresztą robią furorę w Polsce...


\

Wróciłyśmy do hotelu oczywiście tuk tukiem... :)


3. Jak w poprzednim poście wspomniałam, w czasie mojego pobytu trwała pora deszczowa, jednak jej skutki dały mi się w znak jedynie raz. Była to jedna z szczęśliwszych chwil tego wyjazdu. Było cieplutko, deszcz lał jak z cebra, kałuże sięgały mi po kostki, zdjęłam więc buty i biegałam wokół śmiejąc się i czując jak dziecko. Jako, że parę razy się przewróciłam, co jest dla mnie dosyć typowe, po chwili już byłam przemoczona od stóp do głów, ale dzięki temperaturze (tamtego dnia chyba 35 stopni) jakoś tego aż tak nie odczuwałam, a uwolnienie swojego wewnętrznego dziecka dało mi wiele, wiele radości... :)




4. Prawdziwą biedną stronę Kambodży poznałam tak dotkliwie dopiero po kilku dniach pobytu w kraju. Widok był wstrząsający, więc zbytnio nie mam ochoty się rozpisywać. 
Pierwsze zdjęcia przedstawiają wioskę na wodzie. Ludzie poruszają się między domami, do sklepów, itp . na łódkach. 
Druga część przedstawia małą wioskę, tym razem na lądzie. Jako ciekawostkę powiem, że w momencie zatrzymania się naszego autokaru grupka dzieci widoczna na zdjęciu wybiegła w naszym kierunku, po czym zatrzymała się paręnaście metrów od nas i przypatrywała z fascynacją.










Już z następnego posta dowiecie się, jak flora i fauna Tajlandii może nam uprzykrzyć życie, gdzie warto odpocząć oraz zobaczycie wiele zdjęć, których nie miałam okazji Wam pokazać do tej pory! Zapraszam :)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...