Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chiny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chiny. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 sierpnia 2015

Snapchat - Chiny (3)





Pekin zupelnie nie podołał moim oczekiwaniom. Bylo brudno, śmierdzące i praktycznie nic poza tym. Nie wyczułam żadnej atmosfery, która tak urzekła mnie w Xian....

Serię z Chin zakończę pierwszym zdjęciem, które tam powstało :)

czwartek, 6 sierpnia 2015

Snapchat - Chiny (2)


Arabski targ w Xian - moim ulubionym chińskim mieście
Tzw. chińska Wenecja nocą
Ogród chiński 

Chiński Manhattan



Muzeum Planowania Miasta w Szanghaju





Snapchat - Chiny (1)



Szanghaj nocą:) 
Rejs statkiem byl bajeczny, nawet mimo chińczyków pchających się w każdą stronę.

Wielopoziomowe drogi w Szanghaju

Centrum handlowe w Szanghaju - ozdoby wiszące nad podłogą.

Para młoda robiąca sobie zdjęcia ślubne na tle panoramy Szanghaju. Tradycyjne suknie chińskie są czerwone, ale Azjatki coraz bardziej upodobniają się do amerykankę i Europejek, więc są co najmniej dwie wersje ślubnych zdjęć:)

Na obrazku wyżej widzimy super kadrowanie mojej mamy:)))



wtorek, 4 sierpnia 2015

Zakupowe Chiny


Na początku wyjazdu zaplanowałam sobie, że po powrocie zrobię zdjęcia zakupom i wstawię na bloga, dokladnie o nich opowiadając, jednak w praktyce wyszlo jak zawsze, czyli nie wyszło.
Kupilam za dużo i rozpakowując walizki porozwlekałam po całym domu, więc określę mniej więcej jak wyglądają zakupy w Chinach.
Targowanie się jest sportem. Zarówno sprzedawca jak i kupujący mają niezły ubaw, grają emocjami, krzyczą, wyzywają się. Europejczycy rzadko wpasowują się do tego schematu, ale jak już im się uda, to wszystkie "drzwi" i ceny stoją przed nimi otworem. :) 
Z przykrością muszę jednak obalić mit tanich Chin. Ceny bardzo się wahają w zależności od miejsca, między jedną ulicą a drugą potrafi być w przeliczeniu kilkanaście zł różnicy. 
Sprzedawcy bardzo często zawyżają wartość produktu nie tylko w turystycznych miejscach, ale także na zwykłych targach czy straganach ulicznych, np. widząc białego człowieka. Dlatego utarło się zaczynać negocjacje od ok. 20% początkowej liczby. Reguła ta nie zawsze się jednak sprawdza. Trzeba wyczuć czy sprzedawca skory jest odpuścić i ewentualnie ile.
Tematem, o którym chcę wspomnieć jest tzw. targ podróbek w Szanghaju.
Weszliśmy do wielkiej hali podzielonej na alejki i pokoje. Po wejściu do jednego z nich w dziale toreb mogliśmy zobaczyć torby Louis Vittoun ze znakiem Michela Korsa i inne takie "perełki". Jednak po krótkiej rozmowie Chinka prowadziła nas przez labirynt skrętów i przejść do... kolejnego sklepu. Po dyskretnym ocenianiu nas przez resztę obsługi, jedna osoba ciągnęła nas w dalszą część sklepu, gdzie podchodziła do regału z torbami (takimi jak już wyżej wspomniałam), wkładała dłoń pod spód półki, wykonywała jakiś ruch, prawdopodobnie wpisywała kod? I caly fragment ściany się odsuwał ukazując "secret room", zapełniony od podłogi do sufitu markowymi torbami z metkami. Porównując swój model LV do jego odpowiednika tam... Nie znalazlam żadnych różnic...
I tutaj przejdę do kolejnego tematu...
Myślę, że zrozumiałam, w jaki sposób te rzeczy tam trafiły. Chińczyk pracuje w fabryce i zgłasza, że zrobił 20 toreb, a tak naprawdę produkuje 25. Resztę jakoś wynosi (na targu była widoczna zżyta społeczność i wzajemne zaufanie sprzedawców). Nie zamierzałam nic kupić, jednak sprzedawczyni błędnie zinterpretowała moją obojętność i coraz to bardzoej obniżała swoją cenę. Skończyła na plecaku Chanel i torebce Prady za odpowiednik 150zł... Nie wiem, czy w Pradzie można kupić guzik za tę cenę haha :)
Chodzi mi o to, że jest to niesamowite ograbianie marek. Jak widzicie, przebicie ceny jest ogromne, a różnic między modelami oryginalnymi a tymi "chińskimi" jest nie do zobaczenia (przynajmniej przeze mnie). 
Dodatkowo mój pogląd na kupowanie podróbek jest następujący: jeśli nie masz pieniędzy na prawdziwą załóżmy Pradę (bądź nie chcesz ich wydawać) to sobie "Prady" nie kupujesz. Nie rozumiem tego wszechobecnego lansu na markę. Marka wyznacza jakość, która z podróbką nie ma nic wspólnego. Czytałam ostatnio z Newsweeku artykuł, wg którego badania udowodniły, że to najczęściej wśród klasy średniej panuje lans na marki. Ludzie z wyższych sfer zwyczajnie nie zwracają na to takiej uwagi. 
Zanim kupicie podróbkę, zastanówcie się - czy warto? Nie lepiej kupić sobie ładną torbę dobrej jakości bez loga? :)

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Chińczycy

1. Są baardzo głośni.
2. Z powodu ogromnej liczby ludności są przyzwyczajeni do przepychania się wręcz łokciami wśród innych (nie wyłączając turystów).
3. Większość turystów w Chinach to Chińczycy.
4. Ci z prowincji lub mniejszych miasteczek często nie widzieli jeszcze w życiu białego człowieka. Z tego powodu bardzo często zaczepiano nas z prośbą o zdjęcie. Oczywiście w języku "migowym", bo...
5. Bardzo malo chińczyków mówi po angielsku....
6. Targowanie się więc polega na podawaniu sobie kalkulatora i wpisywaniu swojej propozycji ceny
7. Sprzedawcy próbują zbić największy interes jaki mogą (8. Chińczycy mają świetną głowę do interesów), więc utarło się zaczynać negocjacje ceny od 20% wartości początkowej.
9. Wyjście z każdego (każdego!) zabytku wiedzie przez sklep z pamiątkami. Najbardziej zadziwiające jest położenie Leżącego Nefrytowego Buddy z VI w. (z Birmy), który znajduje się...... W sklepie jubilerskim z Buddami znajdującym się w pagodzie.
10. Są bardzo pracowici (i w więlszości bardzo zaangażowani w tę pracę)
11. Duża część, praktycznie całość na prowincji, nie jest zbyt cywilizowana.
A) tzw. Wujkowie Topless - starsi mężczyźni chodzący bez koszulki/ z podwiniętą koszulką do szyi
B) charkanie i plucie na ulicę
C) głośne okrzyki i przepychanie się (o czym już wspomniałam)
Przed Igrzyskami Olimpijskimi w Pekinie władze przestraszyły się reakcji świata na zwyczaje chińczyków, więc zostały powołane oddziały wolontariuszy, którzy wraz z mediową propagandą starali się możliwie jak najbardziej odzwyczaić obywateli od w.w. zachowań.
12. W poprzednim poście pisalam o jedzeniu
A) Chińczycy jedzą bardzo dużo, ale w większości mają świetny metabolizm;)
B) nie są w stanie wyobrazić sobie podróży bez najróżniejszych przekąsek.
13. Nigdy nie jeżdżą tyłem do kierunku jazdy. Zdażyło się, że podczas podróży pociągiem nagle wszyscy wstali i zaczęli obracać fotele! Później zaczęli pomagać nam- nic nierozumiejącym Europejczykom:)

piątek, 31 lipca 2015

Chiny - jedzenie

Tematem, od którego lubię zaczynać swoje opowiadania jest jedzenie.
Oczywiście wszędzie obowiązują pałeczki, ze względu na turystów czasem występują widelce, a noże zauważyłam tylko w jednej restauracji przez dwa tygodnie. Jest to spowodowane przekonaniem, że skierowanie noża w czyjąś stronę jest największą obrazą.
Forma podawania jedzenia również odbiega od norm europejskich. Na środku okrągłego stołu leży również okrągły szklany krążek a na nim nawet do 10 talerzy z różnymi potrawami. Chińczycy przesuwając część ze swoją ulubioną najczęściej jedzą bezpośrednio z niej, my jednak nakładaliśmy na swoje oddzielne talerze:)
Co do potraw, w restauracjach, w których jadaliśmy obiady i kolacje najczęściej występowały: makarony (często przyprawiane na ostro), zapiekane w cieście warzywa, ryż (przygotowywany w specjalnych narzędziach smakuje zupelnie inaczej niż w Polsce), różne zupy (obowiązkowo podawane pod koniec posiłku) oraz przeróżne mięsa.
Jeśli o nie chodzi, mogłaby Wam wystarczyć wiedza, że po tym krótkim pobycie przeszłam na wegetarianizm (wcześniej nie jadłam większości mięsa, mam stwierdzony tzw. mięsowstręt). Czułabym się wręcz okrutnie jedząc mięso po zobaczeniu na własne oczy w jakie sposób ludzie traktują zwierzęta.
Poza tym wszystko wręcz ocieka tłuszczem. Ten fakt plus sama ilość jedzenia pochłanianego przez Chinki sprawia, że ciężko jest uwierzyć w to, jak niektóre z nich potrafią być szczupłe....:)
Odbiegając od tematu tradycyjnego jedzenia, warto wspomnieć o rzeczach spotykanych w marketach.
Ulubionym przysmakiem Chińczyków są tzw. zupki chińskie. W rzeczywistości zostały wymyślone w Japonii, lecz to właśnie w Chinach można spotkać je w najmniejszym sklepiku w ilościach i rodzajach niemieszczących się w naszych europejskich głowach:)
Oprócz tego można znaleźć klasyczne przysmaki w innych wersjach, np. Laysy w puszkach. Występuje dużo więcej smaków, również te, które większość nie-Azjatów mogą przyprawić o zawrót głowy (i żołądka). Przykład? Z powodu braku jakiegokolwiek oznakowania oprócz "krzaczków" miałam tę nieprzyjemność spróbować czipsów o smaku zielonego groszka oraz prażynek o smaku kaczki. Można kupić też hermetycznie pakowane mięso, np. wędzone kurze nóżki.






































Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...